Założenie firmy w Indiach

Część 1

Oczywistością jest stwierdzenie, że w handlu międzynarodowym własna struktura jest przepustką, często jedyną do rynku. Często zapominamy o tym, przebywając wygodnie w Unii Europejskiej, ale w Azji już nie jest tak prosto. Kilkakrotnie mieliśmy ciekawy towar, a potencjalni klienci mówili „Wzięlibyśmy to, gdyby to już było w Indiach” . Tych form własnej struktury jest kilka. Może to być spółka, spółka partnerska, LLP (czyli Limited Liability Partnership – Spółka Partnerska z ograniczoną odpowiedzialnością)), czy kilka rodzajów biur przedstawicielskich, lub łącznikowych, ale ich popularność maleje.
Zdecydowanie najlepiej jest założyć LLP lub spółkę z o.o. (spółkę córkę). Teoretycznie założenie spółki w Indiach jest proste, ot kilka formalności jak numer identyfikacyjny dyrektora, wybór nazwy firmy, ułożenie „konstytucji firmy”, parę czynności administracyjnych, itd. Firmy zakłada Chartered Accountant, (księgowy, potocznie mówimy j) który policzy sobie całkiem umiarkowanie i jest dużo tańszy niż firma prawnicza.

I teraz się zaczyna. Trzeba się uzbroić w cierpliwość budowniczego piramid, nabrać miłości bliźniego godnej świętego, zrelaksować się niczym włamywacz przed robotą w banku.

Miałem okazję przejść tą drogę i muszę przyznać uczciwie, mało co kosztowało mnie tyle nerwów.

Powiedzmy, że w Indiach panuje nieco inne wyobrażenie prawa, które to traktowane jest o wiele bardziej literalnie niż w Polsce. Pamiętam swój pierwszy problem z LLP. Założyć można, czemu nie, cudzoziemcy mają takie prawo, ale wpłacić pieniędzy już się nie da. Czemu? W Ustawie o transferach zagranicznych LLP nie jest wymienione. Przyczyna jest prosta, Ustawa o transferach pochodzi z ok 2002 roku., a ustawa o LLP z 2009 roku. Nikt nie wpadł na to, aby te same przepisy odnieść też do innych czy podobnych „tworów”

Ale idźmy od początku, czyli dramat nr 1, czyli nazwa firmy. Cóż prostszego? Istnieje cały szereg przepisów. Nie wolno w nazwie użyć nic, co sugerowałoby zaangażowanie w firmie rządu Indii, co eliminuje właściwie wyraz „Indian”, ale konia z rzędem temu, kto wymyśli nazwę kojarzącą się z Indiami ale uniknie przymiotnika „Indian”. Wymyśliłem Adventure i pustka. W końcu zamiast Indian zrobiliśmy Oriental, co zostało zaakceptowane i firma nazywa się Oriental Adventure Pvt. Ltd.

W ogóle istnieją ograniczenia do zastosowania słowa India, a wiele firm chciałoby podać swoją nazwę z dodatkiem India. Ograniczone jest stosowanie skrótów czy pojedynczych liter.

Firma musi mieć swoją siedzibę i przedstawić pewne dokumenty, aby danego adresu mogła używać. Drobiazg – tylko, że w Delhi połowa firm nie ma swoich siedzib. Wynajęcie biura tylko dla adresu, to koszt obciążający firmę zanim uzyska ona pierwsze dochody. W Europie, czy dokładniej w Polsce wpisujemy jako adres firmy mieszkanie, które posiadamy my lub rodzina. Przy kraju na tyle małym co Polska nie znaczenia, czy siedzibą firmy będzie Gdynia, czy Częstochowa. W Indiach nie ma tak dobrze. Firmę można założyć tylko w pewnych miejscach, jak np. Chartered Accountant z Delhi założy ją w okolicach Delhi, ale już nie w Manipurze, gdzie trzeba by było jeździć już do Guwahati – jakieś 30 h samochodem.

W niektórych krajach sprawę załatwia wirtualne biuro. Ale w Indiach już nie. Niektóre instytucje nie przyjmują do wiadomości istnienia takiego wynalazku. Znów wraca zasada literalności prawa. Rejestr Spółek może zaakceptować coś takiego jak wirtualne Biuro i firma zostanie zarejestrowana, ale innego zdania może być bank i nie otworzy konta. Aby wykazać się adresem trzeba pokazać tzw. Rent Agreement, ale od wirtualnego biura otrzymuje się tzw. Service Agreement i cała konstrukcja się rozsypuje. Tak więc wirtualnego biura nie można użyć występując o numer VAT i pewnie w szeregu innych spraw.

Często księgowi udostęninają adresy słasnych lokali. Ale dla naszego to był problem. Pewnie miał swoje biuro zarejestrowane jako rezydencję, a nie biuro i w takiej roli tego adresu użyć nie mógł. Chyba będziemy musieli w przyszłości zmienić CA (Chartered Accountant)

Osoba, od której wynajmujemy mieszkanie w Dwarce nie zgodziła się, aby tego mieszkania używać jako adresu firmy. W efekcie musieliśmy podziękować za wynajem mieszkania, ponieważ licząc czynsz i potencjalne biuro to mieszkanie przestawało się opłacać.

Ostatecznie akceptację uzyskała nazwa ‘konstytucja firmy”, udało się załatwić kilka innych formalności i firma została zarejestrowana i na szczęście do dzisiaj ma się dobrze.

 

Część 2

 

Kiedy firma już istniała, sporo kłopotu „dostarczył nam Import Export Code, konieczny nie wiadomo po co do każdej transakcji eksportowej lub importowej, w ogóle nie znany u nas. Głównym problemem było wypełnienie wniosku przez internet. A to ograniczony był „ciężar” załączników, a to system obsługiwał Windows, który był tak stary, że nie występując w komputerach młodszych niż 5 lat i tą wersję trzeba był ściągać przez internet i angażować bieglejszego znajomego, aby on cały dzień z wnioskiem wojował.

 

Konto

 

Konto mieć trzeba. Banków chętnych do jego otwarcia jest sporo, ale ta chętność to teoria.

Wszelkie instytucje typu banki, czy poczta pełnią rolę instytucji policyjno-kontrolnych, a nie administracyjnych czy usługowych. Przede wszystkim następuje wyszukiwanie ewentualnych niezgodności lub błędów. Wystarczającym powodem do odrzucenia wniosku jest niezgodność imienia ojca, męża, nieobecność w momencie dostarczenia pisma, niedokładność adresu wpisanego przez urzędnika, którego najmocniejszą stroną nie jest pisanie. Miałem kiedyś problem, kiedy delikwent moje imię wpisał jako Weodzimierz zamiast Włodzimierz. On na co dzień nie pisał po angielsku i angielskich liter nie znał.

Wchodzę do banku, nie ma za dużo klientów, co w pewnym stopniu zadecydowało o moim wyborze. Za biurkiem siedzi panienka, mówię o chęci założenia konta, a ona strzela litanią, że nie jestem w stanie nawet wynotować wszystkich żądanych dokumentów.  … i się śmieje. Jest najwyraźniej dumna, że u niej w banku trudno założyć konto, zapewne czuje się jak urzędniczka w wysokiej rangi biurze. Poczekamy kilka lat. Zostanie mobilnym doradcą klienta i jej duma szybko zmaleje.

Zresztą zmiany widać. Niektóre banki nie są już tak restrykcyjne, ich pracownicy przyjdą do mieszkania potencjalnego klienta, bardzo kompetentnie pomogą wypełnić papiery. Internetowe prowadzenie konta jest podobne jak w Polsce, problemy są minimalne.

Niemniej cały indyjski system ma też zalety. Nie ma drakońskich kar za niedopełnienie jakiś formalności. Prowadzący firmę nie musi drżeć, że o czymś zapomni, coś zrobi źle i wlepią mu karę, która go puści z torbami.