Bezpieczeństwo w Indiach

W tej kwestii prasa, czy raczej portale internetowe nie są dla Indii łaskawe. Ze szczególnym upodobaniem pisze się o gwałtach, a komentarze internautów również dalekie są od przychylności, niektóre wskazują na całkowity brak znajomości kraju.

Tymczasem jest zupełnie inaczej. Musimy pamiętać, że Indie, to wielki kraj, zdarzaja się tam przestępstwa wszystkich rodzajów, a ogromna liczba ludności czyni, że w liczbach bezwzględnych jest ich niemało. Ale wyobraźmy sobie inną wielkość – na ulicach Delhi giną w wypadkach samochodowych mniej więcej 3 osoby dziennie. Tylko, że Delhi to połowa Polski. Pojazdów, jeśli policzymy riksze czy motory (zginać można również pod kołami Opla, Audi czy autorikszy), nie bedzie wiele mniej, niż w połowie Polski. Ile osób ginie każdego dnia w Polsce w wypadkach? Czy ktoś ostrzega przed wyjazdami do Indii, bo są tam wypadki drogowe?

Jeżeli spojrzymy na gwałty. Staystycznie jest ich o połowę mniej niż w Europie. Można powiedzieć, że nie wszystkie są rejestrowane, ale też za gwałt w Indiach w wielu wypadkach uważane są czyny, które w w Europie nawet nie są karalne.

Mniej jest napadów i innych przestępstw.

Kiedyś mój znajomy zdefiniował to tak: „Tu nie ma łobuzerii”. I ma rację, w Indiach nie spotyka się podpitych małolatów, kiboli i tym podobnego towarzystwa, które w grupach i przewadze chce pokazać, jacy z nich twardziele.

Chodzienie nawet nocą, szczególnie dla mężczyzny, czy kobiety w towarzystwie mężczyzny jest bezpieczne. Bezpieczne jest  delhijskie metro, w środkach komunikacji publicznej są konduktorzy i zawsze na tyle dużo ludzi, że trudno tam wywołać jakąś „zadymę”.

Są niestety kieszonkowcy, właśnie w metrze w Delhi, ale nie tylko. Czasami tym procederem trudnią się kobiety, a taka trudno złapać i odstawić w ręce poliscji nie narażając się na zarzut molestowania. W niektórych miastach są, oczywiscie nielegalne, „ulice czerwonych latarni”. Tam wieczorem moze być niebezpiecznie, ale to małe miejsca i trudno tam trafić, a przejechać taksówką można.

Na pewno trzeba uważać na miejsca, gdzie jest tłum, nawet nie dlatego, że jest agresywny, co niesterowalny, a my do tłumu nie jesteśmy przyzwyczajeni, z braku takowego w Polsce. Piszę o tłumie indyjskim, czyli masie ludzi na niewielkim stosunkowo obszarze, głowa, przy głowie. Czasem są to setki tysięcy ludzi.

Zdarzają się kradzieże w pociągach, pewnie w hotelach, oszustwa,  ale to jest wszędzie.

Zamach terorystyczne zdarają się, ale rzadko i trzeba by mieć wyjątkowego pecha, aby ucierpieć, tym bardziej, że nie są one nakierowane szczególnie na cudzoziemców. Jeżeli dochodzi do jakis politycznych demonstracji, starć na tym czy innym tle, to są one na tyle liczne, że z daleka widać, że coś się dzieje i łatwo takie miejsce ominąć.

Nie ma „szukania zwady”, nie słychać o napadach o przysłowiową rupię, bo potrzebna jest delkwentowi na piwo, itd.  Nie ma zwyczaju atakowania obcych, „bo nie jest stąd”, itd. Ponadto kobieta zawsze ma rację i nikt jej nie powie złego słowa jeżeli zareaguje zdecydowanie.

Nie ma raczej “zakazanych dzielnic”, tak jak w  polskich miastach i pewnie każdy z Szanownych Czytelników byłby w stanie wymienićkilka.

Indie naprawdę są bezpiecznym krajem. Miminum ostrożności i zdrowego rozsądku i nie ma czego się bać.