Monsun (2)

P1220932Ale monsun sprawia też kłopoty. Na poczatku wymienię rozplenienie się komarów, małych muszek i często innego paskudztwa. Z dziur wypełzaja też węże, ponoć pod Delhi można je czasem spotkać na ulicach i to takie, że głowa i ogon są po przeciwnych stronach drogi. Niemniej jeżdżąc do fabryk nie miałem jeszcze przyjemności takiego spotkania. Ale po krzakach lepiej wtedy się nie włóczyć.

Ale największy wpływ maja chyba deszcze monsunowe na ruch uliczny. Nawet kilkunastominutowy, ale dość silny deszcz powoduje często zablokowanie ruchu. Winny jest z pewnością niewystarczający sytem drenów, ale z drugiej strony wszelkiego rodzaju plastiki blokuja przepływ wody, a nie gniją, samoczynnie udrożniajac kanały. Do tego ulice często są nieprawidłowo wyprofilowane tworząc niecki, gdzie zbiera się woda. Zupełny dramat bywa we wszelkiego rodzaju tunelach. Woda spływa ulicami z dużych powierzchni, więc np decymetrowy opad, powoduje powstanie basenu o głębokości nawet 50 cm, a to juz jest za dużo dla większosci samochodów. Na przykład Dwarkę z „resztą świata” łączą 2 poważniejsze drogi, z których każda ma taki krótki, ale zawsze „tunel”. Czasami bywa więc, że zostajemy całkowicie odcięci od świata.

Ponadto przeźroczyta to ta woda nie jest. Jak do tego dodamy brak wiary kierowców w lokalne pzredsiębiorstwa budowy drug (prasa pisze, ze mafia drogowa jest największa w Indiach), to mało kto odważa się jechać przez wodę, gdy nie widzi „dna”. A może tam jest metrowa dziura? Automatycznie więc ruch kanalizuje się na najwyższym pasie, gdzie jakoś tam widac podłoże. I z ulicy trzypasmowej, robi się jednopasmowa dróżka. Często widać stłoczone samochdy, podczas gdy po pustych zalanych pasach jadą autobusy, lub czasami nawet samochody osobowe. Prawdopodobnie kierowcy znają tą drogę, i wiedzą, że nie ma tam żadnych przykrych niespodzianek.

Często woda gromadzi sie na drogach serwisowych, ale te miejsca z kolei lokalesi znają. Często padaja światła uliczne + woda i małe poszanowanie do zasad ruchu i robi się totalne zamieszanie, jak bitwa czołgów pod Prochorowką. Dlatego zdarzają się dni, że po nawet lekko więcj niz średnio intensywnym deszczu Delhi kompletnie się korkuje.

Czasami trzeba brodzić piechotą. Znając problemy z czystością w Indiach, to wejście po kostki lub głebiej do takiej szarej wody, nawet jeżeli konsystencją nie przypomina brei, nie jest przyjemnoscią. Tym przydatniejszy staje się rower, ale jakoś w Indiach wśród ludzi zamożniejszych nie spopularyzował się.
Nie wiem czemu, ponoć z przyczyn bezpieczeństwa, zwalnia też metro.

We wrześniu, kiedy monsun sie kończy, chyba każdy się cieszy.