Khajuraho

Kamasutra zaklęta w kamieniu

Khajuraho to mała wioska, słynna ze swoich „erotycznych „ świątyń. Ponadto jest to ciche i spokojne miejsce, gdzie można pojeździć rowerem po interiorze i zobaczyć „wiejskie Indie. To doskonały relaks po hałasliwych i tłocznych metropoliach, jak Delhi i równie tłocznym, acz przeraźliwie brudnym Varanasi.
Jak na europejskie warunki to stare miejsce. Swiatynie Khajuraho budowano mniej więcej w czasach naszych pierwszych Piastów., choć wojownicy przedstawieni na tych licznych świątyniach chyba nie zrobiliby wrażenia na wojach Bolesławów, słonie może bardziej.
To miejsce było centrum religijnym kontrolujacej tamte terytoria dynastii Chandela. U tej dynastii miała dyzy wpływ jedna z hinduskich sekt uprawiających praktyki orgiastyczne i stąd swiątynie tak pełne erotyzmu. Ponoć są tam przedstawione chyba wszystkie pozycje z Kamasutry, ludzie zaspokajajacy się sami, lub ze zwierzetami, itd. Raz z kochającej się pary śmieje się nawet słoń.
Rzeźby są niezwykle realistyczne i precyzyjne, wycyzelowane bardzo starannie. I to w czasach, kiedy u nas królowały drewniane świątki.
W innym miejscu kobieta pisze list do kochanka. W Europie w tym czasie kochankowie i kochanki na pewno byli, ale ile z nich w ogóle było w stanie w ogóle cokolwiek napisać? A świątyń było 90, jak na 2 stulecia, to całkiem niezła efektywność w budownictwie. Do dziś przetrwały 22. Ale to nie było tak, że swiątynie w całości przetrwały 100 lat. Tak naprawdę, przetrwały „klocki lego” , czyli kamienne elementy, z których te świątynie „składano.

Te swiątynie nie były dostępne dla każdego. Chroniła je dżungla. , później dynastia została zniszczona przez Mongołów, zniknęli możni protektorzy. Swiątyń nie miał już kto odwiedzać ani konserwować, zarosły dżunglą i popadły w zapomnienie.
Dla współczesnych a w tym i turystów zjeżdżających tu dziś ze wszystkich zakątków świata. Khajuraho „odkrył kapitan T S Burt, inżynier brytyjskiej armii, który chyba przy okazji badań kartograficznych odwiedził to miejsce w 1838 roku.
Najbardziej znany jest zachodni kompleks świątyń To właśnie mury tych świątyń pokryte są rzeźbami. I długo by można rozwodzić się nad ich artyzmemKompleks ten jest oswietlany o zmierzchu.

Drugi, Wschodni zespół, to swiątynie dżinijskie, równie ładne, ale mniej bogate.

Przejazd do Khajuraho wygląda tak:
• Pociągiem do Jhansi, a z Jhansi samochodem lub autobusem
• Bezpośredni pociąg z Delhi (przez Agrę)
• Bezpośredni pociąg z Udaipuru, jadący pzrez Jaipur, Agrę, itd.
• Jest bezpośredni pociąg z Varansi i kahjuraho, ale jeżdzi tylko 3 razy w tygodniu

Przewodnika nie warto brać. Przy każdej świątyni są dobre opisy. Jedyne dodatkowo co przewodnik może pokazać, to pewne sceny miłosne, na które nie zawsze turysta zwróci uwagę.

Bardzo dobre opisy swiątyń mozna zznaleźć pod http://www.orientalarchitecture.com

Koło kompleksu zachodniego mieści się „dzielnica turystyczna”. Tu i na drodze do lotniska jest większość hoteli, są one tak blisko siebie, że można przechodzić z jednego do drugiego i wybrac ten, który nam się podoba.

Tak samo bardzo blisko są wypożyczalnie rowerów. Za drobne pieniądze, chyba z 50,- czy 100,- INR można pożyczyc rower na cały dzień i pojeździć po interiorze. Jest to bardzo sympatyczne, ponieważ na wiejskich drogach praktycznie nie ma ruchu, mozna wjechac do wniosek, a także obejrzeć świątnie porozrzucane po całym obszarze poza dwoma głównymi kompleksami.

Wieczorem, o zachodzie słońca, ok. 18.00 w Matangeshwar Temple (tuż za płotem kompleksu zachodniego, jedyna czynna świątynia z dawnego zespołu) odbywa się wieczorna modlitwa. Jest to dość interesujące, można założyć, że podobne obrzędy odbywały sie w swiątyniach, które Państwo zwiedziliście.

Ponadto wieczorem odbywają się pokazy tańców indyjskich w hali widowiskowejb (na drodze do lotniska) i światło i dźwięk w kompleksie zachodnim.

Hotele w Khajuraho sa bardzo blisko siebie, właściwie w jednym skupisku niedaleko zachodniego kompleksu świątyń. Gdyby cos byo nie tak,  bez wysiłku można znależź inny hotel.