Hemis

Hemis jest starym klasztorem, choć może nie tak znowu starym jeżeli porównamy go z „czasem indyjskim”. Istniał już w XI w, choć obecny klasztor został ufundowany w 1672 r.

Z polskiej literatury Hemis znamy z “Tomka na tropach Yeti”. Tomek przybyl do Hemis ze Srinagaru przez Leh. Nie wiem, czemu nie pojechali wprost przez Manali. Droga pewnie wtedy już była.

Od Leh godzina drogi. Jest to lekkie zboczenie z drogi do Manali, czy Tso Mori, wiec mona ten klasztor zobaczyc po drodze.

Hemis jest takze na koncu czterodniowego trekingu ze Spituk do Stok.

Dzis jest to najwiekszy klasztor w Ladakhu, choc latem mnisi rozchodza sie po wioskach i w klasztorze nie ma ich wielu. Ale w lipcu z kolei odbywa się słynny Hemis Festival, który nie jest bynajmniej cepelią, a prawdziwym rytuałem poświęconym  Lord Padmasambhava (Guru Rimpoche)

W “Tomku …” Hemis przedstawione jest jako labirynt komnat i korytarzy. Tak w rzeczywisto­sci nie jest. Jest dziedziniec, glowny refektarz i nieco pomieszczen. Natomiast kompleks sklada sie z kilku budynkow stojacych blisko siebie i przejscia pomiedzy nimi w nocy moga sprawiac bardzo tajemnicze wrazenie. Kolo klasztoru stoja domki mnichow, które pewnie niewiele zmienily sie od czasow ufundowania klasztoru. Jezeli dodamy do tego refektarz przesycony zapachem drewna, kadzidla, palonego masla i czegos tam jeszcze, miejsca mnichow nieco przypominajace stalle naszych kanonikow, palace sie lampki maślane (niestety czesto zastepowane elektrycznoscia) to jest klimat. Nawet w dzien. Refektarz wyglada jak opuszony przed kwadransem, gdzie za kwadrans kongregacja zbierze sie ponownie, czuje sie, że ten klasztor zyje.

Wokół klasztoru rozciągają się wysokie szczyty i „księżycowy krajobraz” Ladakhu. Prawdziwa zimna pustynia. Woda niby jest, ale niewiele rośnie.

Ale widzialem tez ogniwo sloneczne. Klasztor ma tez wlasna strone internetową.

Ze zwiedzaniem nie ma problem. Wlasciwie wszedzie, gdzie jest otwarte mozna wejsc. Mozna robic zdjecia bez ograniczen.